Chłopak tylko zaśmiał mi się prosto w oczy. Zupełnie nie spodziewał się mojego następnego kroku...
Wskoczyłam mu na barana. Ross próbował zrzucić mnie z siebie, ale mu się to nie udało.
-Ross co ty wyprawiasz?-krzyknął rozłoszczony Ross.
Wtedy obok mnie usłyszałam wielki plusk. Jakby ktoś właśnie skoczył na bombę. I jeszcze jeden. I kolejny. Gdy obróciłam głowę ujrzałam Kami, Kevin i Dava.
Dave. Od czasu tej sytuacji przed sklepem nie rozmawialiśmy. Chyba powinniśmy to sobie wyjaśnić. Ale nie tu przy Rossie i Kevinie.
Zeskoczyłam z pleców Rossa.
-Może przedstawiasz nas swojemu nowemu koledze?-powiedziała Kamila.
Po przedstawieniu Kamili Rossa, nadszedł czas na Dave. Kiedy podawali sobie ręce widziałam w oczach Dave złość, ale na co?
-To co może pójdziemy razem do na frytki?-zaproponował Kevin
Wszyscy się zgodzili, więc udaliśmy się do baru, w którym podawano lunch.
Postanowiliśmy dziś nie jeść obiadu, bo była już godzina 18.
JA i Kami pożegnałyśmy się z chłopakami i umówiliśmy z nimi na godzinę 20. O ósmej zaczyna się dyskoteka.
Odświeżyłam się i przebrałam w jakąś sukienkę. Usłyszałam pukanie do drzwi. Kto to mógł być? Mieliśmy się spotkać za godzinę. Może to rodzice? No cóż tworzyłam drzwi.
-Musimy pogadać.-powiedział od razu Dave.
-No musimy. Ale nie tutaj. Chodź na zewnątrz.-powiedziałam i pociągnęłam go do drzwi wyjściowych.
Znaleźliśmy się na tyłach hotelu. Było tu zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej. Ściany obdarte, trochę śmierdziało.
-No więc co to miało znaczyć, ten pocałunek przed sklepem!. Przecież ty chodzisz z Caroline!-powiedziałam podenerwowana.
-Ross ty po prostu mi się podobasz.-powiedział nieśmiało
-Dave kiedyś mi się podobałeś i to bardzo. Szalałam za tobą, a ty nigdy tego nie zauważyłeś. Ale teraz podoba mi się ktoś inny. Zniszczyłeś wszystko dlatego, że zdradziłeś moją przyjaciółkę. Nie daruję ci tego.
Wtedy on mnie pocałował. W usta. Nie spodziewałam się, że to zrobi. Od razu się odsunęłam. Ten pocałunek nie trwał nawet dwie sekundy.
-Dave co ty wyprawiasz!-krzyknęłam mu w twarz i uderzyłam go w nią.
Nie chciałam mu zrobić krzywdy. Na szczęście nie zrobiłam.
Rozpłakałam się i wbiegłam do środka. Wpadłam na kogoś.
-Hej mała, co się stało?-usłyszałam głos mojego przyjaciela.
-Kevin...-nie pozwolił mi dokończyć. Przytulił mnie mocno.
Nareszcie miałam w nim oparcie.
-Nie płacz już Ross. Choć za chwilę 20, będą na nas czekać.
Na szczęście nie chciał abym mu wyjaśniała co się stało.
Gdy doszliśmy na umówione miejsce, wszyscy już na nas czekali. Wszyscy poza Dave. I dobrze już nigdy nie chcę go widzieć.
Na dyskotece było miło. Prawie cały czas tańczyłam z Rossem i Kevinem. Dyskoteka skończyła się koło godziny 24.
Miałam już iść do pokoju, kiedy Ross wziął mnie za rękę.
-Co ty robisz? Jestem zmęczona chcę iść spać.-powiedziałam mu.
-Chodź ze mną tylko w jedno miejsce. Obiecuję, że cię potem odprowadzę do pokoju.-zadeklarował się Ross.
Zaprowadził mnie na hotelową plażę. Nikogo tam nie było, byłam tylko ja i Ross. Księżyc odbijał się w tafli wody. Było tu po prostu romantycznie.
-Ross kiedy ujrzałem cię po raz pierwszy od razu wiedziałem, że pomiędzy nami coś jest. Zakochałem się w tobie.
Gdy skończył mówić pocałował mnie. Ciepło jego warg rozeszło się po moim ciele. Mój pierwszy pocałunek był wspaniały!
Ross odprowadził mnie do pokoju jak obiecał. Gdy zniknął mi z pola widzenia, uświadomiłam sobie, że drzwi są zamknięte. Kami na pewno już śpi. Zaczęłam pukać w drzwi jak szalona. Ale nikt nie otwierał. Jedyne co przyszło mi na myśl to pójść do rodziców. Jednak zrezygnowałam z tej opcji, nie chciałam im wyjaśniać dlaczego dopiero o tej godzinie wróciłam do pokoju. Nie wiedziałam też, w którym pokoju zatrzymał się Ross. Jedyne co mi zostało to pójść do pokoju Kevina, "nieznajomego" i....... Dave.
Udałam się do pokoju numer 243. Tak chyba z tego dziś rano wychodzili. Cicho zapukałam. Po 2 sekundach drzwi otworzył, cały mokry, Kevin. Owinięty był tylko w ręcznik. Pewnie właśnie wyszedł z kąpieli.
-Kevin!
-Właśnie się myłem. Co się stało?
-Kami chyba zasnęła, a ja nie mam kluczy do pokoju. Pomożesz mi ją obudzić?-poprosiłam przyjaciela.
-Ross nie budźmy jej już dziś. Wejdź pogadamy a potem znów spróbujemy ją obudzić.
-No dobra.
-Ja się tylko ubiorę, a ty wchodź.-powiedział Kevin.
Po wejściu do środka uświadomiłam sobie, że ich pokój jest ogromny. Zdziwiło mnie, że są tylko 2 łóżka, na których spali już Dava i "nieznajomy".
-Co tak stoisz?-spytał nagle Kevin za mną.
Wystraszył mnie.
-Gdzie twoje łóżko?-zapytałam
-Ja jestem ten lepszy. Mam sam pokój.-powiedział zadowolony.
Wtedy ujrzałam drzwi. Okazało się, że naprawdę jest tam jeszcze jeden pokój. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać. O byleczym.
Po godzinie rozmowy stałam się senna. Nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy snów.
*o* pisz dalejjj :)
OdpowiedzUsuń