7:30-10:30-śniadanie
11-13-lunch
14-17-obiad
18-22-kolacja
Spojrzałam na zegarek. Jest już 9:30. Trzeba się pospieszyć, bo z Kami nawet nie wiemy gdzie jest jadalnia. Przebrałyśmy się jeszcze szybko, bo z przybyłyśmy w długich spodniach i bluzach, a tu jest gorąco. Gdy wyszłyśmy na korytarz, nie wiedziałyśmy w którą stronę iść, aż nagle zobaczyłam go. To był Dave. Co on tu robi? Zauważyłam, że za nim z pokoju wyszło jeszcze jakiś 2 chłopaków. Jednym z nich był Kevin, a drugiego kompletnie nie znałam. Wtedy usłyszałam głos.
-Ross?! Co ty tu robisz?-usłyszałam głos Kevina.
-Kevin!-mówiąc to wpadłam mu w ramiona.
Kevin to mój jeden z najlepszych przyjaciół. Znamy się od przedszkola. Mówię mu prawie o wszystkim, kocham go jak brata. Dużo osób myśli/myślało, że jesteśmy razem.
Gdy się przytulaliśmy, Dave patrzył na nas z niesmakiem. Oco mu chodzi?
-Hej chłopaki. Pokazalibyście nam gdzie jest jadalnia?-zapytała Kami.
-Tylko jeśli usiądziecie razem z nami.-powiedział nieznajomy.
-No zgoda.-odpowiedziałyśmy z Kami.
Hotel był na prawdę wielki. Żeby dostać się do jadalni musieliśmy zjechać windą na dół. Gdy weszliśmy do poszukiwanego pomieszczenia zajęliśmy jeden ze stolików. Postanowiłam wybrać sobie coś do jedzenia ze stołu szwedzkiego. Na pierwszym stole wyłożone było pieczywo. Wzięłam stąd tylko 1 bułkę. Na następnym znalazłam naleśniki, omlety i jajecznice. Wzięłam tylko danie zrobione z jaj. Myślę, że się tym najem. Kiedy już miałam iść do naszego stolika, zauważyłam ostatni. Były na nim słodycze różnego rodzaju ciasta, owoce w czekoladzie i desery lodowe. Kocham czekoladę, więc gdy zauważyłam ostatni kawałek ciasta czekoladowego od razu ruszyłam w jego stronę. Gdy prawie miałam je już na talerzu, ktoś zwinął mi je sprzed nosa. Spojrzałam na tę osobę. Miał strój ratownika i blond włosy. Wydawało mi się, że jest z obsługi hotelu, lecz wtedy uświadomiłam sobie, że znam tę osobę. To ten chłopak z samolotu. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się mówiąc:
-I znowu się widzimy. Co za zbieg okoliczności.
-Rzeczywiście.- powiedziałam słodko.
-Może spotkalibyśmy się później?-zaproponował uroczy blondyn.
-Jasne. To może o 11?-zaproponowałam
-Okej to nad basenem o 11.-powiedział i odszedł.
Nie zdążyłam się zapytać jak ma na imię. Znowu!!! No cóż. Poszłam do stolika przy którym siedzieli już Kami, Kevin, Dave i chłopak, którego imienia jeszcze nie znam. Nie włączałam się w rozmowę. Myślałam cały czas o tym chłopaku. Muszę poznać w końcu jego imię.
Gdy skończyłam jeść poszłyśmy wraz z Kamilą do pokoju. Po drodze opowiedziałam jej o spotkaniu z blondynem. Przebrałyśmy się w stroje kąpielowe i ruszyłyśmy na basen. Kami postanowiła się poopalać, a ja od razu go zauważyłam. Siedział na miejscu ratownika.
-Hej.-powiedziałam.
-O! Cześć.-odpowiedział jak ZAWSZE z uśmiechem.
-Pracujesz tu jako ratownik? Myślałam, że miałeś wyjechać z rodzicami na wakacje.
-Pracuję tu tylko 2 dni. To hotel moich rodziców. Ratownik zachorował i poprosili mnie abym go zastąpił.-wyjaśnił.
-To na prawdę hotel TWOICH RODZICÓW?!
-Tak:) Wiesz co za 20 min kończę zmianę i wtedy do ciebie przyjdę.
-Dobrze to czekam.
Gdy to powiedziałam poszłam w stronę Kami i tak jak ona zaczęłam się opalać. Wreszcie się odprężyłam. Moje ciało robiło się gorące od ciepła słońca. Mięśnie powoli się rozluźniły.
Po około 10 minutach poczułam na moim ,gorącym od promieni słońca, brzuchu wodę. Lodowatą wodę. Prawie spadłam z leżaka. Po otworzeniu oczu zauważyłam kto zrobił mi ten psikus. Koło mnie stał KEVIN.
-Kevin!-krzyknęłam na całe gardło.
-No co.-powiedział ze śmiechem na ustach.-Choć pomogę ci wstać.
Gdy podał mi rękę, ja zamiast podciągnąć się do góry pociągnęłam jego rękę. Kevin runął na ziemię. Prawię mnie przygniótł. Leżeliśmy na ziemi i zwijaliśmy się ze śmiechu, gdy nagle zauważyłem, że nad nami stoi mój blondyn. Od razu podniosłam się z ziemi.
-Hej. To co idziemy?-spytał się blondyn.
-Tak idziemy. Pa Kevin do zobaczenia później.
-Pa Ross!-powiedział nadal roześmiany Kevin.
Gdy odeszliśmy kilka kroków dalej blondyn zaczął pytać mnie:
-Jaka Ross? Przecież ty nazywasz Moss.
-Wtedy na lotnisku źle mnie zrozumiałeś. Nazywam się Ross.-wyjaśniłam mu śmiejąc się pod nosem.
-Hahahaha to bardzo zabawne bo ja też.
-Co ty też?-zapytałam.
-Nazywam się Ross.
Oboje wybuchneliśmy śmiechem.
Nagle nastała cisza i zauważyłam na twarzy Rossa emocje, jakiej jeszcze nigdy u niego nie widziałam. To powaga. Odkąd się znamy zawsze widziałam go uśmiechniętego od ucha do ucha. Zastanawiam się co spowodowało u niego taką emocje. Przystajemy prze basenie i wtedy on zaczyna mówić:
Nagle nastała cisza i zauważyłam na twarzy Rossa emocje, jakiej jeszcze nigdy u niego nie widziałam. To powaga. Odkąd się znamy zawsze widziałam go uśmiechniętego od ucha do ucha. Zastanawiam się co spowodowało u niego taką emocje. Przystajemy prze basenie i wtedy on zaczyna mówić:
-Ten Kevin, tak? To twój chłopak?- nadal jest poważny.
-Ross. Kevin to tylko mój przyjaciel. Znamy się od dziecka i jest dla mnie ważny, ale nie ma nic więcej między nami niż przyjaźń.-wyjaśniłam mu patrząc prosto w oczy.
Chyba takiej odpowiedzi się spodziewał, bo od razu się rozluźnił i znów zaczął uśmiechać.
Wtedy przybliżył się do mnie. Jego usta się lekko się rozchyliły jak do pocałunku.
Nigdy w życiu się nie całowała, więc nie wiedziałam co robić. Postanowiłam robić to samo co Ross, lekko rozchyliłam usta i przybliżyłam się do niego.
Nasze usta były już tylko kilka centymetrów od ciebie, prawie się całowaliśmy. Miałam już zamknąć oczy, gdy zauważyłam, że Ross znika mi sprzed oczu. Gdzie on jest?!
Dwa metry ode mnie zauważyłam chłopaka, bardzo podobnego do Rossa, który śmieje się patrząc na basen. Wtedy go dostrzegłam. Ross był w basenie. Pewnie ten chłopak go wepchnął, ale kim on jest?
-Ross!-zaśmiałam się.
-No co. To nie moja wina. Rhydian!-krzyknął zezłoszczony Ross.
-Hahahaha. Oj braciszku!
A jednak to jego brat! Rhydian ma na oko 19 lat i 1,85 m, ciemne włosy i oczy.
-Choć Ross pomogę ci wyjść-zaproponowałam.
Podałam mu rękę żeby wyszedł z basenu. Wtedy on pociągnął i wpadłam jak on do basenu! Byłam cała mokra!!!
-ROSS!-krzyknęłam.
Chłopak tylko zaśmiał mi się prosto w oczy. Zupełnie nie spodziewał się mojego następnego kroku...
-Ross. Kevin to tylko mój przyjaciel. Znamy się od dziecka i jest dla mnie ważny, ale nie ma nic więcej między nami niż przyjaźń.-wyjaśniłam mu patrząc prosto w oczy.
Chyba takiej odpowiedzi się spodziewał, bo od razu się rozluźnił i znów zaczął uśmiechać.
Wtedy przybliżył się do mnie. Jego usta się lekko się rozchyliły jak do pocałunku.
Nigdy w życiu się nie całowała, więc nie wiedziałam co robić. Postanowiłam robić to samo co Ross, lekko rozchyliłam usta i przybliżyłam się do niego.
Nasze usta były już tylko kilka centymetrów od ciebie, prawie się całowaliśmy. Miałam już zamknąć oczy, gdy zauważyłam, że Ross znika mi sprzed oczu. Gdzie on jest?!
Dwa metry ode mnie zauważyłam chłopaka, bardzo podobnego do Rossa, który śmieje się patrząc na basen. Wtedy go dostrzegłam. Ross był w basenie. Pewnie ten chłopak go wepchnął, ale kim on jest?
-Ross!-zaśmiałam się.
-No co. To nie moja wina. Rhydian!-krzyknął zezłoszczony Ross.
-Hahahaha. Oj braciszku!
A jednak to jego brat! Rhydian ma na oko 19 lat i 1,85 m, ciemne włosy i oczy.
-Choć Ross pomogę ci wyjść-zaproponowałam.
Podałam mu rękę żeby wyszedł z basenu. Wtedy on pociągnął i wpadłam jak on do basenu! Byłam cała mokra!!!
-ROSS!-krzyknęłam.
Chłopak tylko zaśmiał mi się prosto w oczy. Zupełnie nie spodziewał się mojego następnego kroku...
*o* pisz dalej
OdpowiedzUsuńCześć.
OdpowiedzUsuńNie pisze się "Cześć.-powiedziała", tylko "Cześć - powiedziała", bez kropki i ze spacjami.
W opowiadaniach/powieściach nie pisze się np. "1" tylko "jeden", tak samo zazwyczaj nie używa się skrótów: nie "cm" tylko "centymetr". Akapity zaczynaj od trzech spacji, staraj się stosować płynniejszy język, unikaj powtórek.
Powodzenia w następnych rozdziałach. ;p
Dzięki za rady :) Postaram się poprawić :)
Usuń